Rozmowa MM z Witoldem Szwedkowskim, autorem pomysłu "Kopalnia dla Łodzi"

Tylko w MM: "Przeniosę wieżę szybową do Łodzi!" [Wywiad]

Dodane 2008-05-16 13.55, komentarzy 4 Kategorie: Kultura Miejsce: Chorzów, Świętochłowice, Tagi: kopalnia dla Łodzi, witold szwedkowski, rozbark, sztuka, aleja włókniarzy,

Wyjechałem z Łodzi na Śląsk i mnie zainspirował. I wiele go łączy Łodzią. - twierdzi artysta Witold Szwedkowski. Jego projekt to jeden z najbardziej spektakularnych artystycznych pomysłów ostatnich lat.

Witold Szwedkowski

Witold Szwedkowski

Autor: archiwum prywatne

 

Marcin Nowak: Dlaczego wieża szybowa? Co w niej jest takiego wyjątkowego?


Witold Szwedkowski: Wieża szybowa dla mnie, dla osoby z miasta Łodzi jest niezwykle egzotyczną konstrukcją. Poza tym w bezpośrednim kontakcie wprost zapiera dech w piersiach. Przekonałem się o tym, gdy trzy lata temu przyjechałem na Śląsk, do Bytomia.

Znałem wieże kopalń ze staroświeckiej czołówki katowickiego oddziału Telewizji Polskiej. Te schematyczne rysunki nie robiły na mnie wrażenia. Czasem wręcz odrzucały surowością i ordynarną prostotą. Przez całe lata budziły raczej negatywne skojarzenia – w latach osiemdziesiątych wiedziałem, że po tej czołówce pojawią się na ekranie panowie w czarnych mundurach z trąbami i z pióropuszami… Jednak już wieża szybowa oddana realistycznie, jak na przykład na pocztówce, na zdjęciu czy w scenie filmu, budziła bardziej łagodne skojarzenia. W moich oczach taka pocztówkowa miniaturka wieży typu dwu- lub jednozastrzałowego, wygląda filigranowo. Jest jak utkana ze srebrnej nici, mieni się każdym odbitym promieniem i ma przy tym tyle detali, że z trudem się można połapać.

Trochę tak jakby oglądać krosno tkackie - niezwykle złożona maszyna do robienia, w sumie dość prostej czynności. Wieża szybowa zachwyca mnie nie tylko złożonością i precyzją konstrukcji ale również unikalnością – podobno nie ma dwu takich samych wież. Pierwszą wieżą szybową, jaką zobaczyłem (w roku 2005) była nieistniejąca już wieża kopalni „Rozbark”. Popchnięty jakimś impulsem ciekawości, wysiadłem dwa przystanki wcześniej niż planowałem. Chciałem koniecznie się przyjrzeć. Stałem pod nią z zadartą głową i rozdziawiona gębą – była zupełnie niepodobna do tego, jak sobie dotychczas wyobrażałem taka konstrukcję.


Dobrze. Ale skąd pomysł, by szyb kopalniany stanął akurat w środku... Łodzi?


Na początku wymyślałem coś takiego - że łodzianin ze mnie od pradziada, że w rodzinie sami tkacze i włókiennicy i że pustka nastała w mieście bo wyjechałem, że może ktoś mnie wypatruje, a może raczej ja potrzebuję takiej „latarni morskiej” pokazującej drogę do macierzystego portu, żebym mógł swobodnie wracać moją „łodzią podziemną”. Ale to jest wyjaśnianie post factum – po pojawieniu się pomysłu.

Sam już nie wiem. Aleksandra Chabiera z Warszawy, jedna z osób, którym spodobał się pomysł twierdzi: pytanie „dlaczego w Łodzi i dlaczego wieża kopalniana?” jest pytaniem typu - dlaczego Picasso malował tak, a nie inaczej, czy nie mógł tego namalować X,Y,Z? Idee artystyczne powstają w głowach konkretnych ludzi, z konkretną wrażliwością i konkretnie umiejscowionych w jakimś tam kontekście. Tutaj mamy mieszkańca Łodzi, który wyjechał i zamieszkał na Śląsku - i to go zainspirowało. Z resztą droga wolna dla każdego, każdy może tworzyć sztukę, mieć pomysł i starać się go zrealizować.


A czy łodzianie zrozumieją przesłanie projektu? czy zaakceptują w pewnym sensie typowo "śląski motyw"?


Tak, zrozumieją i odnajdą własne sposoby jego odbioru. Uprzedzenia, to forma obrony przed nieznanym, wieszanie na tarczy swojej niepewności. Koncept (celowo używam tego słowa) postawienia wieży szybowej, wzbudza ogromne emocje. Chwilami dość gwałtowne. Mimo silnych emocji, ludzie próbują również projekt zrozumieć. Próbując zrozumieć, człowiek próbuje przejąć
kontrolę, chce odkryć siebie. Również jako siłę sprawczą. Jak jednak próbować zrozumieć i rozważać na przykład to, że jest się czyimś bratem? Pytanie dotyczy tak zwyczajnego i ciągłego stanu, że chyba nawet go sobie nie zadajemy. Można spekulować wokół spotkania rodziców, dziadków, a jeśli, a gdyby… Po prostu jest się czyimś bratem, a Łódź i Katowice to miasta bliźniacze.

W 1965 Joseph Beuys przeprowadził akcję pod tytułem „W jaki sposób wyjaśnić obrazy martwemu
królikowi”. Lubię tą metaforę i właśnie poprzez przesłanie tego dzieła Beuysa rozpatruję pojawiające się gdzieniegdzie głosy niezrozumienia.

Czy łodzianie wiedzą czym jest bidłowód, czółenko, przewał?  Albo czy katowiczanie wiedzą co to szybowskaz, linopędnia? Pierwsza grupa pojęć związana jest z konstrukcja krosna, druga z działaniem maszyny wyciągowej… Niewiele to wyjaśnia, nawet jeśli próbuję wyjaśniać. Wiedza, niegdyś powszechna w naszych regionach, obecnie zarezerwowana została dla garstki pasjonatów. Tym nie mniej intryguje wielu innych, przynajmniej taką mam nadzieję.

Czy zaakceptują kawałek Śląska w Łodzi? Jestem pewien, że tak. Już kilka spośród osób, które
były sceptycznie nastawione do projektu chyba odnalazło w nim „cząstkę siebie”. Teraz działamy razem. Jak i kiedy się to dokonało, nie wiem. Czary? Alchemia? Sztuka?

Wymiana zawsze wzbogaca - to takie dawanie siebie innym, samemu nic nie tracąc. W promocji tego pomysłu liczę na udział osób o otwartych umysłach i wyobraźni wykraczającej poza „odnawianie elewacji”  jako przejaw ratowania kultury materialnej.


Coś w takim razie łączy obydwa miasta twoim zdaniem? W czymś są podobne? A może nawet takie same?


Łódź i Katowice, (a właściwie i cała metropolia wokół nich), mają wiele cech wspólnych, to jak wspomniałem „miasta bliźniacze”. Zarówno historycznie jak i współcześnie.

Można dostrzec wiele wspólnych cech o historycznym podłożu: rozkwit w połowie XIX wieku, szczytowy rozwój w początkach XX wieku, wielokulturowa, wielonarodowa mieszanka – Łódź to
Polacy, Żydzi i Niemcy, Śląsk to Ślązacy (sic!), Polacy, Niemcy, a nawet Czesi, sposób zabudowy miasta, wygląd kamienic a nawet całe oryginalne osiedla – Księży Młyn i Giszowiec.

A współcześnie: Porzucona architektura przemysłowa – tzw. postindustrialny klimat, szukanie nowej
tożsamości, a także najwyższe wieżowce mieszkalne w Polsce, i… skrzyżowanie dwóch autostrad.

   
Co z logistyką? Jak planujecie technicznie to rozwiązać? Które wieże? W jaki sposób je
przetransportujecie i ile to będzie kosztować?


Istnieją co najmniej dwie metody transportu wieży. Pierwszy, najbardziej prawdopodobny sposób to demontaż na elementy, transport do Łodzi ze składowaniem, a następnie ponowne postawienie, zmontowanie wieży na fundamentach.  Drugi wariant jest bardziej spektakularny. „Mała” wieża może zostać przetransportowana w całości. Podobno istnieją śmigłowce, które są w stanie przenieść podwieszone dwadzieścia ton. Takimi śmigłowcami dysponuje podobno DHL ale obecnie nie ma w Polsce. W zakresie logistyki polegałbym właśnie na ich doświadczeniu. Natomiast koszty... Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Tym bardziej publicznie.


Dziękuję serdecznie za rozmowę i powodzenia!

Dziękuję...




O sprawie pisaliśmy jako pierwsi w regionie. Temat ten poruszył takze portal MM Łódź

>> Artysta przeniesie wieżę szybową ze Śląska do Łodzi

>> Artykuł w MMŁódź


zgłoś nadużycie
Komentarze
Bruno_Taut Bruno_Taut
A jaka korzyść dla Śląska? 2008-05-17 16.51

Pomysł świetny z punktu widzenia Łodzi. Ale jaką korzyść odniesie Górny Śląsk? Wieża kopalania rozsławi Łódź, jako akcent egzotyczny i zaskakujący w nowym kontekście. Nie spowoduje jednak wrostu zainteresowania miejscem swego pochodzenia, tak jak palma w Warszawie nie wpłynęła na większą popularność wycieczek do ciepłych krajów. Co takiego Łódź mogłaby ofiarować Katowicom na zasadzie wymiany? Albo co w ogóle można by umieścić w Katowicach jako równie egzotyczny i zaskakujący element?

Marcin Nowak Marcin Nowak
Tutaj też jest pytanie 2008-05-17 18.10

Z czym się kojarzy Łódź jako taka...?

Mikołaj Wicher Mikołaj Wicher
co z Łodzi? 2008-05-18 12.22

Wielkie krosno.

Zawe Zawe
zgadzam sie 2008-08-09 15.17

zgadzam się, ładny prezent dla Łodzi, a co dla "nas"

Dodaj swój komentarz:

Marcin Nowak

Marcin Nowak

X Miejsce w rankingu

Szef portalu mmsilesia.pl, dziennikarz, bloger. Autor programów telewizyjnych i przewodników po Śląsku, geograf i zabrzanin. Ciągle w terenie, zawsze w pracy. (Dzwońcie 510 026 889). No co dzień kieruję pracą 13-osobowej drużyny i największym portalem internetowym w regionie. Ale pamiętajcie, na Wasze opinie odnośnie naszej pracy i portalu jestem otwarty ZAWSZE.

6141483