*
Wielcy Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii Dodane 2009-08-31 12.40 , komentarzy 22

Wojciech Korfanty: Przywódca górnośląskich Polaków

zobacz na mapie 50.253475189209,19.0237827301025

Ostatnio obchodziliśmy rocznice powstań śląskich. Z wydarzeniami tymi nieodłącznie kojarzymy postać Wojciecha Korfantego. 2009 ogłoszono rokiem jego imienia. W sierpniu obchodziliśmy też 70. rocznicę śmierci Korfantego. Przypomnijmy sobie sylwetkę tego wielkiego Ślązaka.

Urodził się 20 kwietnia 1873 roku w Siemianowicach Śląskich. Jego ojciec był górnikiem w kopalni węgla kamiennego Fanny. W 1879 roku rozpoczął naukę w szkole ludowej w Siemianowicach, a następnie od 1885 roku zaczął chodzić do Gimnazjum Królewskiego w Katowicach (dzisiaj Adama Mickiewicza). Już tutaj dał się poznać jako popularyzator kultury polskiej, ponieważ założył tajne kółko, które się tym zajmowało. Brał też udział w propolskich zebraniach oraz negatywnie wypowiadał się o Bismarcku. Za to został wyrzucony z klasy maturalnej, ukończył ją dopiero po interwencji Józefa Kościelskiego, posła do Reichstagu.

W 1895 roku rozpoczął studia w Charlottenburgu, a rok później przeniósł się na Uniwersytet Wrocławski. Tutaj studiował na wydziale filozoficznym. Dwa razy rozpoczynał studia, a naukę ukończył w Berlinie. Od 1901 roku został redaktorem naczelnym pisma Górnoślązak. Za teksty tam publikowane w 1902 roku znalazł się w więzieniu we Wronkach.


Aleja Korfantego w Katowicach

W latach 1903-1912 oraz w 1918 roku Korfanty został posłem do Reichstagu oraz pruskiego Landtagu. Był pierwszym Górnoślązakiem, który reprezentował tam koło polskie, zdobył miano najbardziej radykalnego polskiego posła. 25 października 1918 roku wygłosił żądanie o przyłączenie do Państwa Polskiego wszystkich ziem zaboru pruskiego oraz Górnego Śląska. Od 1913 roku mieszkał w Berlinie. Tutaj brylował na salonach, ubierał się z najwyższym kunsztem oraz stołował się w najlepszych restauracjach. W 1918 roku został członkiem Naczelnej Rady Ludowej, będącej rządem Wielkopolski podczas powstania.

W 1920 roku mianowano go na komisarza plebiscytowego na Górnym Śląsku. Kierował częścią przygotowań organizacyjnych, propagandowych oraz politycznych. Po niekorzystnej interpretacji wyniku plebiscytu, 3 maja 1921 roku stanął na czele III powstania śląskiego. Był przeciwnikiem rozwiązań zbrojnych, dlatego też po pierwszych sukcesach militarnych dał rozkaz wstrzymania działań powstańczych. Decyzja ta do dziś budzi skrajne emocje i kontrowersje. Młodzi polscy oficerowie nadal chcieli walczyć, wśród nich był Michał Grażyński. Korfanty postanowił postawić ich przed sądem polowym, co Grażyński dobrze sobie zapamiętał. Właśnie wtedy rozpoczął się konflikt między nimi.


Wojciech Korfanty w 1905 roku

W latach 1922 do 1930 został posłem na sejm z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. 14 lipca był desygnowany na premiera. Niestety, spotkało się to ze zdecydowanym sprzeciwem Piłsudskiego. Od października do grudnia 1923 roku piastował urząd wicepremiera w rządzie Wincentego Witosa. Rok później został wydawcą dzienników Rzeczpospolita i Polonia. Następnie wrócił na Śląsk, gdzie stał się rekinem finansjery. Objął funkcje w licznych radach nadzorczych i związkach gospodarczych. Dzięki temu zarabiał 100 tys. zł, co dzisiaj stanowi równowartość miliona. Posiadał również kilka nieruchomości na Śląsku oraz majątek w Wielkopolsce.

Po przewrocie majowym w 1926 roku, Grażyński objął stanowisko wojewody śląskiego, stał się śląskim przywódcą sanacji. Wtedy też skończyła się sielanka Korfantego. Wojewoda uruchomił dziennik „Polska Zachodnia”, gdzie bez ustanku atakował Korfantego i jego współpracowników. Postawił go też przed sądem min. za malwersacje podatkowe.


Pomnik Korfantego w Katowicach

W 1930 roku Wojciech Korfanty jako przeciwnik sanacji, wraz z innymi posłami Centrolewu został aresztowany i osadzony w twierdzy brzeskiej. Po uwolnieniu wrócił na Śląsk, gdzie był wciąż zagrożony ze strony Grażyńskiego. Dlatego też w 1935 roku w obawie przed represjami został zmuszony udać się do Pragi. Korfanty był tak bardzo zagrożony, że nie mógł nawet wrócić do kraju w 1938 roku na pogrzeb własnego syna.

Po aneksji Czechosłowacji wyjechał do Francji. W kwietniu 1939 roku wreszcie powrócił do Polski. Mimo chęci pomocy w przyszłej walce z Niemcami został aresztowany i osadzony w więzieniu. Tam przetrzymywano go prawie 3 miesiące. Mocno podupadły na zdrowiu, został zwolniony 20 lipca 1939 roku, najprawdopodobniej tylko z obawy by nie zmarł w więziennej celi. Krążą plotki, iż został tam otruty przez Grażyńskiego, ściany celi miały być nasączone arszenikiem. Zmarł miesiąc później bo 17 sierpnia 1939 roku. Na jego pogrzeb przybyło prawie 5 tys. ludzi. Wydarzenie przybrało wręcz formę manifestacji dla prowadzonej przez niego polityki. Został pochowany na cmentarzu w Katowicach, przy ul. Francuskiej.


MM Silesia poleca:


X

Miejsce
w rankingu
Łukasz Skop

Jestem Ślązakiem i kocham Śląsk, dlatego bardzo zależy mi na tym, by żyło się tutaj dobrze. Lubię obserwować świat i niestety często dostrzegam wiele problemów jakie stają przed ludźmi. Tak prywatnie to studiuję ekonomię i piszę pracę magisterską. Interesuje się gospodarką, inwestycjami, architekturą, fotografią, historią oraz problemami społecznymi naszego regionu.

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

Betty Betty
Edukacja Alberta Korfantego 2009-09-02 09.45

Albert Korfanty był uczniem pierwszej męskiej średniej szkoły w Katowicach. W szkole tej jest tablica pamiątkowa, jest to obecne VIII LO w Katowicach. Dobrze by było by o tym pamiętać, szczególnie dotyczy to nauczycieli, a w szczególności nuaczycieli historii.
W Katowicach w roku 1864 powstała prywatna szkoła dla dziewcząt Höhere Töchterschule am Mühlstrasse – przy ulicy Młyńskiej, która od 1875 roku była placówka miejską. Pierwszym rektorem szkoły był dr Mensch. Od 1901r. Szkoła mieściła się przy obecnej ul. 3-go Maja, ul. Słowackiego i pl.Wolności. Od 1909 roku była to Miejska Wyższa Szkoła Żeńska z Liceum i Wyższe Seminarium Nauczycielek oraz Wyższy Zakład Studiów Realnych. Było tam również Seminarium Języków Obcych. Obecnie byłby to Zespół Szkół o poziomie nauczania maturalnego i pomaturalnego. Absolwentki seminarium miały 3 lata praktyki w niższej szkole średniej Mittelschule, następnie mogły kontynuować naukę na Uniwersytecie. Po zakończeniu nauki otrzymywały tytuł „Oberlehrerin”, można na dzień dzisiejszy powiedzieć, że był to status nauczyciela dyplomowanego.
1870 roku na wniosek Richarda Holtze Rada Miasta uchwaliła utworzenie w Katowicach gimnazjum des Städtischen Gymnasiums zu Kattowitz (w dzisiejszym znaczeniu szkoły średniej). Zgromadzenie radnych na wniosek magistratu podjęło decyzję o powołaniu dwuklasowej wyższej szkoły średniej.W 1871r. swe podwoje otwarło pierwsze miejskie gimnazjum. Plac dla nowej szkoły zakupiono za symboliczną kwotę od rodziny von Thiele – Winckler. Szkołę usytuowano przy obecnym placu Wolności oraz ulicach
3-go Maja i Słowackiego. Finansowy wkład w budowę i wyposażenie wnieśli gmina, mieszkańcy, ówczesne banki i rodzina von Thiele – Winckler.
W sprawozdaniu na 25 lecie szkoły szczegółowo jej powstania opisuje I-wszy dyrektor dr Ernst Müller. Nowo powołana szkoła rozpoczęła działalność w wydzielonych pomieszczeniach Wyższej Szkoły Żeńskiej, a książki biblioteczne przechowywał we własnym mieszkaniu Dyrektor. Zgodę na budowę Miejskiego Gimnazjum w Katowicach wydało Królewskie Prowincjonalne Kolegium Szkolne we Wrocławiu w roku 1872. W tym czasie Śląsk był jednym z 25 krajów związkowych Cesarstwa Niemiec. Dzieje Ślaska w datach, A i M Galas, Wrocław
Dyrektor Müller, jak wynika ze sprawozdania („Pierwsze 25 lat Gimnazjum Miejskiego w Katowicach” dr Ernsta Müllera jest to Załącznik do XXVI sprawozdania rocznego Gimnazjum Miejskiego w Katowicach; Katowice Drukarnia Artystyczna i Wydawnicza G. S i w i n n a 1897r.) i i innych dokumentów, monitów do urzedu był bardzo konsekwentny i skuteczny w działaniach na rzecz rozwoju edukacji w Katowicach, to cytat ze sprawozdania dyrektor Müllera „ Natomiast piszący to sprawozdanie chciałby podzielić się dobrą wiadomością, że władze miasta w dniu 1 października 1896 postanowiły dla gimnazjum i dla mającej powstać szkoły realnej (Realschule), która miała by zostać przyłączona do gimnazjum, wznieść nowy budynek na właściwym miejscu. Życzylibyśmy sobie aby ten plan przeszedł jak najszybciej w fazę realizacji”.
Ze sprawozdania dyrektora dr Müllera dowiadujemy się. Że absolwenci na 25 lecie szkoły założyli fundację : „10 października 1896r. w czasie zjazdu absolwentów na 25 lecie szkoły założono fundację by wesprzeć potrzeby uczniów, nauczycieli i sprawy organizacyjne szkoły. Istniał również system stypendialny.”
Osobiscie piszę o tej szkole w publikacji w ramach projektu „Wartości Ślaska”- realizowanego wspólnie ze społecznością tej pierwszej średniej szkoły, VIII LO w Katowicach.
Jak z historii wynika Albert Korfanty był uczniem szkoły przy Wilhelmsplatz (obecnie pl. Wolności) na rogu Grundmannstraße (obecnie ul. 3 Maja) i Schillerstraße (obecnie ul. Słowackiego), czyli obecnogo VIII LO. Ile lat ma pierwsza średnia szkoła w Katowicach, to zależy od matematyki, można liczyć od 1864 roku, można liczyć od uchwalenia powołania Wyższej Szkoły Średniej przez radnych w 1870 rok, od rozpoczęcia budowy, oddania budynku. Niestety, jest też matematyka dla potrzeb aktualnej polityki i w tej matematyce, to przed wyznaczonym rokiem była „pustka” lub „zręby”. Dowodem jest informacja, na stronie III LO w Katowicach: „Państwowe Gimnazjum powstało na zrębach niemieckiej szkoły średniej, otwartej 9 października 1871r. Do czasu I wojny światowej była to jedyna szkoła średnia w Katowicach. W latach 1898-1900 na rogu ulic Mickiewicza i Słowackiego stanął neogotycki budynek z czerwonej cegły...”
Jaki stan oświaty był na Ślasku można się między innymi dowiedzieć z książki pani profesor Mieczysławy Mitera - Dobrowolskiej „Opowieść o szkole przy placu Wolności”, chcę zaznaczyć, że pani Profesor przyjechała na Śląsk w 1924 z Wielkopolski. „ Pani profesor pisze o trudnościach , które występowały na Śląsku jak i w innych regionach Polski. Zwraca uwagę na analfabetyzm na terenach dawnego zaboru rosyjskiego, czyli w Królestwie Polskim, który przekraczał 65% ponieważ było tam 90% szkól jednoklasowych. Szkoły średnie były prywatne, a nauka do 1919 roku była nie obowiązkowa. Na terenie dawnego zaboru rosyjskiego szkoła stała się obowiązkowa po powstaniu państwa Polskiego. W Galicji analfabetyzm wynosił około 45%, również na tym terenie nauka do 1919 roku nie była obowiązkowa. Na Śląsku i na terenach zaboru Pruskiego analfabetyzm wynosił 2-5%. Śląsk był również zaopatrzony w w budynki szkolne, które można było adaptować lub rozbudować. Przy budynkach szkolnych często były wille przeznaczone na mieszkania dla nauczycieli i dyrektora. Na Śląsku istniało dobrze zorganizowane szkolnictwo. Pani Profesor przedstawia również problemy kadrowe, które pojawiły się po włączeniu części Śląska do Polski. Pierwsi adepci nauczycielscy, a także inne grupy zawodowe, które przybyły na Śląsk nie zawsze odpowiadały pod wzgledem poziomu kultury i wiedzy o Śląsku potrzebom, zwłaszcza w zakresie kwalifikacji zawodowych, pani Profesor pisze, że trzeba w imię prawdy zaznaczyć te informacje. W sprawozdaniach wizytator Władysław Miedniaka z 1922r dowiadujemy się, że do Wydziału Oświecenia Publicznego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego zjeżdżało tłumnie nauczycielstwo z całej Polski, zachęcone m.in. przyznanym na Ślasku 25% dodatkiem kresowym do poborów, jaki mieli niemieccy nauczyciele. Szkoły były także bardzo dobrze wyposażone, a przy szkołach były mieszkania dla nauczycieli.
Nic dodać!
No właśnie Wojciech Korfanty był uczniem w czasach „zrębów” edukacji na Ślasku.
Bernadeta Szymik – Kozaczko

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Za co te pomniki i tablice ? 2010-03-01 15.09

Skoro go tak bardzo gloryfikujemy (a to fakt) wystawiajac na piedestal to chcialbym znac odpowiedz na pytanie: ZA CO ? Co zawdzieczaja mieszkancy Slaska Korfantemu ? Jakie sa jego WYMIERNE zaslugi dla tego regionu ? Ale tak konkretnie, rzeczowo.

Bo moim zdaniem, Korfanty to hochsztapler finansowy, czlowiek bez zasad moralnych, morderca (na jego rozkaz zostal zamordowany jego byly zastepca T.Kupka), to polityk, ktory swoja dzialalnoscia doprowadzil Slask i jego mieszkancow do ruiny, do podzialu, do niezgody, do wzajemnej nienawisci, do bratobojstwa ! Bez najmniejszych (pozytywnych) zaslug dla tego regionu staje sie jego najwiekszym bohaterem jak i jednym z najwiekszych calego kraju. Na kazdym rogu i placu pomnik a pomiedzy jeszcze tablica. ZA CO ?

Łukasz Skop Łukasz Skop
@Wojteczek Czy Ty przynajmniej nie przesadzasz? 2010-03-02 00.05

Nie jestem historykiem ale napisze tyle co wiem na temat:

Historię bardzo często można potraktować jednostronnie, bądź też patrzeć na nią wybiórczo. Dzisiaj dostrzegam wielu ludzi, którzy wręcz gloryfikują niemiecką część historii Śląska, maksymalne minimalizując znaczenie tej polskiej części. Moim zdaniem tak nie można.

Musimy pamiętać w jakich czasach żył Korfanty, był to okres niespokojne, na świecie szalała I wojna światowa, której przeciętny robotnik nie bardzo rozumiał. Dla niego walczyli oni, „a my za tych onych musimy ginąć”. Dodatkowo był to czas rewolucji, czas rozprzestrzeniających się idei marksistowskich, czas zmian granic i formowania się nowego ładu w Europie oraz nowych państw.

W tej całym bałaganie łatwo było się pogubić. Myślę, że Korfanty się właśnie troszeczkę pogubił. Ale, że czasy były jakie były wszystko wydawało się wtedy możliwe. Formowało się nowe Państwo Polskie, które jawiło się Korfantemu jako rodzaj idylli, niedościgniony wzór, gdzie wszystkim Ślązakom będzie lepiej.

Musimy też zobaczyć, iż cały ten bałagan sprawił, że społeczeństwo było zdezorientowane, nie wiedziało co dalej tym bardziej, że Niemcy przegrały wojnę. Wśród całego tego rozgardiaszu naraz pojawił się silny, zdecydowany, pewny siebie charakter, który wiedział (tak się wydawało) w którą stronę zmierzać. Myślę, że głównie ta sytuacja doprowadziła do sukcesu Korfantego.

Jego swoista pewność siebie i siła charakteru poprowadziła za sobą tłumy i doprowadziła mimo wszystko do sukcesu powstań. Co było dalej wszyscy wiemy. Idylla (Państwo Polskie) przemieniła się, w rzeczywistość i nie okazała się doskonała. Wręcz przeciwne czasy wcale nie zmieniły się na lepsze. Wiele osób z Śląska wyjechało, a zmiana granic doprowadziła do trudnej sytuacji gospodarczej regionu.

Mimo tego polski Śląsk się podniósł, chociaż między czasie nastał czas Wielkiego Kryzysuu. Chociaż Polskę dotknął on mniej niż Niemcy, co wiemy z Historii. Dodatkowo okres XXlecia międzywojennego wcale nie był taki zły. Zakłady się rozrastały, a Katowice rosły wzorem „miast amerykańskich”.

A co z Korfantym?

Do końca chyba wierzył w Idyllę i wiarę tą odebrano mu dopiero w 1926 roku. Niestety, było już za późno. Trudno go dzisiaj oceniać, źle czy dobrze. W tych trudnych czasach każdy wybór był obarczony ryzykiem, wybrał marzenie, które nie do końca się spełniło. Jednak on sam zrobił wszystko by na Śląsku (wg niego) było lepiej. Pod tym względem jego działanie było skuteczne. Dodatkowo trzeba pamiętać, że ówcześnie Ślązacy potrzebowali właśnie kogoś takiego. Silnego bohatera wskazującego drogę.

W moim odczuciu mimo wszystko Korfanty był człowiekiem wielkim, umiał konsekwentnie dążyć do wytyczonego przez siebie celu. Jak bardzo dzisiaj brakuje takich polityków. Można rzec silnych i z jajami. To co czekało Górnoślązaków w Niemczech znał, więc zwrócił się ku nowemu, nieznanemu. Miał nadzieje, że będzie to lepsza przyszłość. Kto wie jak by się losy potoczyły gdyby nie komuna, przesiedlenia itp. Nie można jednak za to obwiniać Korfantego, a chyba wielu myli jednak te pojęcia.

kosakus kosakus
Za co?! 2010-03-02 08.18

Zgadzam się z Łukaszem . Lata 1918-1921 były rzeczywiście latami o przełomowym znaczeniu, ale Śląska nie należy wyrywać z kontekstu. To była walka o być albo nie być zarówno Niemiec jak i Polski. Takich np. Alzatczyków czy Lotaryńczyków nikt się nawet nie pytał w plebiscycie gdzie chcą należeć, a dam głowę, że nie mieszkali tam sami zdeklarowani Francuzi...I pewnie niejeden francuski dowódca ma w tych stronach swoje ulice i pomniki.
A Korfanty? Piszesz , że doprowadził do podziałów. Sam? Poszło za nim tysiące ludzi, którzy wierzyli, że w nowej Polsce będzie im lepiej niż pod pruskim hakatystycznym buciorem . Zgoda- nie zawsze tak było ( czego przykładem jest biografia samego Korfantego)- ale czasy miały w sobie tak wiele żywiołowości, że mało kto o tym myślał.
Idee fixe Korfantego było doprowadzić Górny Śląsk w granice odrodzonej Polski . Kiedy zaczynał swoją działalność - wielu pewnie pukało się w czoło. Rzesza była czołowym mocarstwem europejskim a Polska istniała tylko na obrazach Matejki. Jak się skończyło- wszyscy wiemy. Włączony w 1922 roku w nasze granice kawałek Śląska był jak gwiazdka z nieba ( tym bardziej , że same władze polskie oficjalnie trzymały się z dala od powstańczo-plebiscytowej awantury). Nie jest więc dla mnie dziwne, że w państwie polskim nazywa się ulice i stawia pomniki niewątpliwemu cudotwórcy, jakim był Korfanty.
Nazwanie Korfantego mordercą to już poważne nadużycie epitetów. Nikt nigdy mu tego nie udowodnił i nie udowodni. Sam pan Kupka -swoją drogą postać niezbyt wyraźna- własną działalnością narażał się jednej i drugiej stronie. Radzę nie ufać ślepo wpisom w wikipedii. Autor notki o Kupce podaje w bibliografii jedną pozycję: "Dariusz Jerczyński, Orędownicy niepodległości Śląska, Zabrze 2005". Przybliżając- Pan Jerczyński to aktywny działacz RAŚ-u, więc jego książki o Śląsku z obiektywizmem mają bardzo mało wspólnego. Poza tym w notkę wpleciona jest mądrość życiowa: "gorole raus chadziaje raus Oberschlesier SS Oberschlesien łowcy goroli Ruch Chorzów"...Co tylko świadczy o poziomie naukowym jej twórcy.
Reasumując- dopóki Śląsk znajduje się w granicach Polski- dopóty Wojciech Korfanty będzie tu bohaterem. Obojętnie co o tym sądzą panowie z RAŚ-u i ich zwolennicy.

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Proste pytanie 2010-03-02 10.04

Przepraszam Was bardzo ale musze przyznac - ladnie to napisaliscie. Duzo wody, banalow i frazesow, taka gadka-szmatka.
A przeciez pytanie zadalem jasne: CO ZAWDZIECZAJA MIESZKANCY SLASKA KORFANTEMU ?
To tu stawia sie pomniki, tablice, nazywa ulice i osiedla. Wobec tego chyba na miejscu jest pytanie: ZA CO ?
Tak konkretnie, tak pragmatycznie (podobno glowna cecha Slazakow) nazwijcie w koncu te wymierne korzysci dla ludu slaskiego, dla tego tutaj spoleczenstwa. Czy wyrazam sie niejasno ? A moze to pytanie Was przerasta ? (Sorry).

Richat Gość
~Richat
Bohater czy zdrajca ? 2010-03-02 10.08

Co wiynksze miasto na Ślonsku to musi tero coś mieć imienia Korfantego. Pomniki mu budujom, ulice nazywajom abo szkoły czy łosiedla. W głosowaniu Gazety Wyborczej zostoł Korfanty nojwiynkszym Ślonzokiem 100-lecia. Jakoś niy pamientom coby za bajtla, za komuny, mie ło nim uczyli, jakoś żodyn niy chcioł mu wtedy tyż pomnika stawiać. Tak łoroz zaczli ło nim godać to sie godom trza posznupać i popytać co to boł za jaki.


Urodzony jako Albert Korfanty boł Ślonzokiem spod Siemianowic Ślonskich. Studierowoł i łostol dziennikorzem ale przede wszystkim politykem. Kariera robioł fest bo boł "nasz" chop a i taki co to i na salonach umioł sie pokozać. Ta kariera boła przerywano roztomańtymi hajami, przeważnie finansowymi, ale zawsze jakoś z tego wyszoł. Nojwiykszo popularność dała mu jego rola dyktatora w III powstaniu na Ślonsku i wielkie zwyciynstwo jego polityki.
To som wszystko znane fakty i niy chca nimi tukej marudzić.
Wojciech Korfanty boł napewno jednym z nojwiykszych politykow polskich łonskigo wieku. Dzięki niymu uzyskała Polska srogie tereny Ślonska ło strategicznym znaczyniu gospodarczym – tyn skrawek ziymi boł wert wiyncyj jak cołki przemysł w downyj Polsce. Korfanty zrobioł richtig kupa dobryj roboty.


A teroz bych chcioł sie zastanowić ło jego zasługi do samych Ślonzokow. I tukej chca wyraźnie pedzieć: Ślonzokow ło nieważne jakij orientacji, czy polskij, czy niemieckij. W koncu ło nich tu szło w tyj polityce a ło tym sie choćby zapomino. A bezpośrednim efektem działań Korfantego było:
- doprowadzynie do walki bratobójczej, czynsto w dosłownym znaczyniu
- polityczny, geograficzny i spoleczny podział fest związanego regionu
- wywołanie wzajymnej nienawiści w spoleczeństwie łod stuleci żyjacym w harmonii (roz lepszyj roz gorszyj)
Chciołbych sie tyż zastanowić czamu w moji familie mało wto chcioł ło nim godać a jak już to boło ino przezywanie i to łod zdrajców. Możno szło ło ta krowa co Korfanty kożdymu łobiecywoł a niy doł ? Możno szło ło te urzyndy co mieli Ślonzoki objonć a łobyjmowali przykludzyni z Polski ? Możno szło ło te inksze obiecanki ? Możno szło ło to że Ślonzok sie czuł wykolegowany ? I to teraz przez drugigo Ślonzoka ?!
Ślonzoki co zawsze myśleli pragmatycznie padli ofiarom polityki ło kery niy mieli pojyncio, polityki polskij i trocha francuskij. Korfanty wygroł ale Ślonzoki przegrali, wszyskie Ślonzoki. No ja, powie wtoś, że dyć doł polskość, pozwolił tera uczyć Mickiewicza i Słowackigo i take tam rzeczy. Jo godom, że ci co sie dali skusić do tyj walki (a skond do pierona mieli hajery te giwery ?) to poszli bo mieli łobiecane że potyn sie bydom ańfach mieli lepi a niy strzylali do somsiada coby mogli suchać potyn mazurków Chopina. A jak tak sie niy stało to potyn mieli Korfantego za tego co ich za błozna zrobioł i nieskorzy niyroz musioł z zebrania na Ślonsku ucikać.


Te pomniki, te szkoły i te ulice sie Korfantymu należom, ja, doprowdy, ale w Polsce bo łon do Polski i Poloków zrobioł bardzo dużo. Mojim zdaniem niy powinien żodyn jego pomnik stoć na Ślonsku bo to jakby dać Ślonzokowi bez pysk. Zaś wtoś powiy, dyć Ślonsk jest polski i w Polsce. Richtig, ino Ślonsk nie powstoł w 1922/1937 ze zmianami w 1945 ino mo trocha dugszo historia kery niy idzie wymazać. Tak sie myśla co żodyn Ślonzok niy mo Korfantymu nic do zawdzieńczanio a i łon som ło tym wiedzioł i beztoż tak fest płakoł na łożu śmierci i prosił Ślonzoków ło przebaczynie.

Richat

jarek 2 Gość
~jarek 2
Korfanty i "powstania" 2010-03-02 10.33

Korfanty bardzo szybko zaczął żałować swojego wcześniejszego zaangażowania na rzecz Polski. W stronę polskości został niejako popchnięty przez bismarkowską politykę wymierzoną w zwalczanie opozycji katolickiej w państwie pruskim. Po przewrocie majowym w Polsce, kiedy piłsudczycy przejmują kontrolę nad krajem, a na Sląsku za sprawą nienawistnego wojewody Grażynskiego, coraz bardziej jawna staje się permamentna polonizacja, połączona z likwidacją śląskiej odrębności etnicznej i spychaniem Autonomi Sląskiej do coraz mniej znaczącej roli, po grabieży Skarbu Sląskiego w czasie reformy Grabskiego, Korfantemu powoli otwieraja się oczy. A u dawnych mocodawców, którzy nie nauczeni byli praw demokracji, szybko popada w niełaskę, czego kulminacją jest zamknięcie Korfantego w twierdzy bereskiej. Gdzie został wyniszczony na zdrowiu, kilka dni po opuszczeniu więzienia umiera w szpitalu.

Slonzoki i Korfanty sam, padli ofiarą polityki polskiej i francuskiej. Właściwie przede wszystkim francuskiej. Trzeba bowiem pamiętać, że bez zaangażowania strony francuskiej nie byłoby Polski na Sląsku i nie pomogłyby tu żadne powstania, kierowane zresztą przez oficerów polskich. Celem Francji, nie była jakaś miłość do Polaków, np. za walkę u boku Napoleona, jak się często Polakom wydaje, lecz jedynie pragmatyczna chęć osłabienia gospodarczego swojego wroga czyli Niemiec. A Górny Sląsk był obok Zagłębia Ruhry główną potęgą gospodarczą Niemiec. Poprzez oddanie Sląska Polsce, Francja obiecywała sobie likwidację niemieckiej potęgi gospodarczej. Jednakże kalkulacja francuska była niezwykle wyrachowana, nie mogła bowiem Francja całkowicie osłabić Niemcy, gdyż tym samym odciełaby sobie dopływ dóbr płynących z reparacji wojennych jakie Niemcy miały wypłacać do roku 1963 (!). Podział Górnego Sląska był doskonale wykalkulowany. Z jednej strony osłabiał wojennego wroga, i wzmacniał chwilowego sojusznika z drugiej strony zostawiał część przemysłu Niemcom, tak aby mogły wywiązywać się ze spłat reparacyjnych.

Mało kto wie dzisiaj, że po I wojnie światowej, w myśl amerykańskiego planu prezydenta Willsona, prawu do samostanowienia narodów, powstać miała dwujęzyczna Republika Górnośląska na wzór Szwajcarii. Plany te zostały całkowicie stropedowane przez Francję, przy wydatnej pomocy rządu Polskiego. W plebiscycie obok pytań czy jesteś za przynależnością do Polski czy do Niemiec, miało znaleźć się również pytanie czy jesteś za utworzeniem Republiki Górnośląskiej. Pytanie to nie znalazło się na karcie do głosowania. Sląsk nie miał niestety swojego liczącego się lobby, które na forum międzynarodowym mogłoby wpływać na decyzje możnych tego świata.
Mimo sprzeciwów ze strony Ameryki i Anglli, Francja przeforsowała swój plan. Słynne już zdanie ówczesnego premiera Wielkiej Brytani Loyda Georgea "dać Polsce Sląsk, to tak jak małpie zegarek", z dzisiejszej perspektywy, patrząc w jaki kolonialny sposób został Sląsk wykorzystany i do jakiej zapaści gospodarczej a także społecznej doprowadzony, zdanie Loyda Georgea wydaje się niestety prawdziwe. Zegarek został popsuty.


Zdaje sobie sprawe, że to o czym tu piszę jest kontrowersyjne i może u niektórych wywoływać torsje, ale o tym już dzisiaj mówią również polscy historycy i naukowcy, lecz w dalszym ciągu nie trafia to do szerokich odbiorców, pozostając najczęściej w naukowych opracowaniach uniwersyteckich. I wbrew temu co niektórzy nieraz mówią z pozycji "narodowych", nie jest to jakaś rewizjonistyczna postawa tylko próba zrozumienia historii bez mitologicznych zakłamań. A obecne status quo Sląska jest wynikiem takiego a nie innego przebiegu historii i oczywiście nie można tego podważać. Można tylko mieć jeszcze ciągle nadzieje, że Sląsk powróci do przedwojennej tradycji autonomicznej w ramach ówczesnej II Rzeczpospolitej i otrzyma swoje należne miejsce w dzisiejszej Polsce. Ale czy nastąpi to w IV Rzeczpospolitej? Smiem wątpić.

jarek

Frame Frame
Emocje! 2010-03-02 10.41

Powtórze wpis,który dałem pod artykułem o tablicy pamiątkowej w Piekarach

Kolego, skąd te emocje? Korfanty to przede wszystkim postać TRAGICZNA. Człowiek walczący dla Śląska z tymi,którzy wiele dla Sląska zrobili dobrego- czyli Niemcami i jednocześnie zdradzony przez Warszawę. Dajcie mu już spokój. Nikt o zdrowych zmysłach nie oskarża go o nawoływanie do wzajemnej neinawiści. Sam cenił i szanował wielu deputowanych niemieckih, którzy racjonalnie do sprawy Górnego Śląska podchodzili. Był utopistą i romantykiem. Jego plany fakt zrobiły więcej złego niż dobrego, ale zastanów się - jak wyglądałby region bez niego, bez tych trudnych kwestii, które poruszył, bez dyskusji o świadomości? Apeluję o odrobinę obiektywizmu i o to, by nie wieszać psów na kimś, kto stracił zdrowie i ambicje na tym, że marzył mu się lepszy Śląsk. Dyskutujmy (Tak, jak o Piłudskim) ale nie atakujmy i nie dyskredytujmy

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Zgoda 2010-03-02 11.35

Frame > "Jego plany fakt zrobiły więcej złego niż dobrego"

W zasadzie moge przyjac to za odpowiedz na moje pytanie. Pozostaje kwestia tego pomnikowania, tablicowania i nazywania wszystkiego co mozliwe imieniem Korfantego. Logika nakazawalaby, jak sam piszesz, dac mu spokoj.
A jednak tak nie jest, a jednak sie holduje, gloryfikuje, pisze laurki i podnosi na piedestal. Dlaczego ?

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Nienawisc 2010-03-02 11.52

Frame > "Nikt o zdrowych zmysłach nie oskarża go o nawoływanie do wzajemnej neinawiści"

"Jesienią 1920 r. kampania plebiscytowa weszła w decydującą fazę. Towarzyszyła jej jednak brutalna przemoc. W okresie tym każdego dnia ginęło średnio 7 - 8 osób. W ciągu 13 miesięcy poprzedzających głosowanie ponad 3000 osób po obu stronach w sposób gwałtowny pożegnało się z życiem. Monopolu na terroryzm nie posiadali bynajmniej Niemcy. Jak czytamy w kwartalniku Śląsk Opolski "Do propagandy przedplebiscytowej dołączył nagi terror. Korfanty powołał oddziały szturmowe, tzw. "Bojówkę Polską", która kraj przekonywała przez zastraszenie. Terror "band Korfantego" kierował się przeciwko wszystkiemu, co niemieckie: przeciw narodowo uświadomionej ludności, przeciw instytucjom kulturalnym, edukacyjnym i administracyjnym, przeciwko sklepom, fabrykom i domostwom. Od gróźb, przez pobicia, napady, zamachy bombowe, aż do mordu - każdy środek był dobry. (...) Korfanty nie wahał się też, by wykorzystać każdy moment do pozbycia się poprzez morderstwa przeciwników z własnych szeregów, jak to było np. z T. Kupką, jego bliskim współpracownikiem w Komisariacie Plebiscytowym, który odłączył się od niego i przeszedł do obozu autonomistów. Morderstwo Kupki nabrało w swoim czasie wielkiego rozgłosu".

(Wedlug oprac. (empi), Bartłomiej Kozłowski, 2003, fragment)

Ten cytat niech posluzy za odpowiedz na Twoj poglad w sprawie siania nienawisci.

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Obiektywnie 2010-03-02 12.01

Frame > "Apeluję o odrobinę obiektywizmu"

Obiektywizm ? To moze zaczniemy tak mowic i pisac.
Czyli:

Nalezy zwrocic uwage na kilka obiektywnych (!) faktow. W 1919 roku (wybuch I zamieszek) Slask znajdowal sie od stuleci poza Polska, byl czescia panstwa niemieckiego, z jezykiem urzedowym niemieckim, panstwa niezaleznego i uznanego na mapie politycznej Europy. Slask nigdy nie byl pod zadnymi zaborami, bo nie nalezal do Polski. Juz samo nazwanie wystapien zbrojnych jako powstanie jest nieporozumieniem. Dzialania militarne na terenie i przeciwko obcemu krajowi nazywaja sie inaczej. Tak czy nie ?
Ze to nie mialo nic wspolnego z wewnetrzym buntem mieszkancow niech swiadczy fakt, ze glownym wodzem III powstania byl podpulkownik kawalerii Wojska Polskiego Maciej Ignacy hrabia Mielżyński.
Mozna, co najwyzej, (obiektywnie) mowic o polskim puczu w Niemczech. Tak czy nie ?

Marcin Nowak Marcin Nowak
^Nie naginajmy historii 2010-03-02 12.11

Szanowny kolego Wojtku. Z całym szacunkiem, ale zbyt wielu mądrzejszych od Ciebie ludzi, naukowców i badaczy nazwało już dawno Powstania Powstaniami. Powstanie niepodległego państwa zawsze budzi tendencje rewizjonistyczne, normalne. I tak było z ludnością polską na terenie niemieckiego Śląska i częścią ludności Śląskiej. Zryw wyzwoleńczy jest zrywem wyzwoleńczym. I niestety przykro mi ale takie zdanie panuje wśród 95% historyków zarówno polskich, śląskich jak i... niemieckich (Aufstände in Oberschlesien)

Analogia z Kosowem, które prawie od zawsze należało do Serbii ale pod wpływem filozofii "Wielkiej Albanii" dążyło do separacji. I dążyć będzie. I najprawdopodobniej za kilkadziesiąt lat wejdzie w skład Albanii

Łukasz Skop Łukasz Skop
Pytasz o wymierne korzyści działania Korfantego 2010-03-02 12.12

Odpowiem prosto:

Korfanty nie był budowniczym po którym zostają wspaniałe budynki, nie był pisarzem po którym zostają wspaniałe książki, nie był też wynalazcą po którym zostają zmieniające świat wynalazki. Był politykiem i stąd trudno podać wymierne korzyści. Nie mniej jego polityka opierała się o to, by Śląsk znalazł się w granicach Polski.

Gdzie dziś jest?

Jakbyś nie wiedział w Polsce! O to jest wymierna korzyść działania Korfantego. To jakie konsekwencje ten fakt za sobą poniósł to już zupełnie inna kwestia.

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Wymierna korzysc ? 2010-03-02 12.22

Łukasz Skop > "Jakbyś nie wiedział w Polsce! O to jest wymierna korzyść działania Korfantego. To jakie konsekwencje ten fakt za sobą poniósł to już zupełnie inna kwestia."

No wlasnie. A prosilem o rzeczowosc, o konkrety. A tak mamy mowe trawe, glodne kawalki, nawijanie, lanie wody, kit, farmazony, pustoslowia, plecenie trzy po trzy, banaly, slogany, frazesy, komunaly, truizmy, ogolniki i jeszcze kilka innych okreslen. Sorry ale jezeli ktos stoi za pomnikowaniem i tablicowaniem to potrafi takze umotywowac swoje poglady. Umotywowac w sposob zyciowy, w sposob merytoryczny, pragmatyczny i pozbawiony gornolotnej mowy z ktorej kompletnie nic nie wynika.

Marcin Nowak Marcin Nowak
Dlaczego nic nie wynika? 2010-03-02 12.28

No i to jest konkret.

Podoba mi się argument Łukasza. Głównie dzięki Korfantemu część Górnego Śląska znalazła się w granicach Polski. No koniec. Więcej nie trzeba.

A to natomiast pewnie było mocnym argumentem, że po 45 cały Śląsk wrócił pod wpływy Polskie. Po wiekach rozłąki od czasów m.in. Piastów Śląskich

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Korzysci ? 2010-03-02 12.38

Marcin Nowak > "Głównie dzięki Korfantemu część Górnego Śląska znalazła się w granicach Polski. No koniec. Więcej nie trzeba"

Dlaczego nie rozumiesz pytania ? Wybacz ale posadzam Cie o niechec do zrozumienia. To unik, to niechec, to ucieczka.
Powtorze: co (jakie korzysci) wynikaly/wynikaja z tego faktu dla mieszkancow Slaska ? W czym ten fakt przyczynia sie do okazywania bezgranicznej wdziecznosci Slazakow dla Korfantego w postaci stawiania kolejnych pomnikow ? W czym mieli/maja sie lepiej Slazacy z tego powodu ? Nazwij pozytywy tego faktu dla spoleczenstwa Slaska. Czy teraz jasne ?

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Pofantazjujmy 2010-03-02 12.51

Mamy rok 2010. Fakt.
Tylko od 1980 roku wyjechalo do Niemiec ok. 1,2 miliona ludzi z Polski. Fakt.
Razem z urodzonymi tu dziecmi tworza grupe 3 milionowa. Okolo. Dokladnych danych brak.
Zalozmy, ze wszyscy przyjechali i zyja w NRW (Nadrenia-Westfalia – to taki niemiecki Slask - kopalnie, huty, przemysl ...). To juz ale fantazja.

Dysponujac srodkami (np. finansowymi) bezposrednio z Polski zaczynaja wyrazac niezadowolenie – ... ze ludzie II kategorii, ze w urzedach nie mowi sie po polsku, ze w szkolach nie ucza polskiej literatury, ze przez kabel nie mozna odbierac polskiej TV, ze czuja sie dyskryminowani, ... itp. itd. (Dalej teoria i zabawa w SF)
Dochodzi do przemocy. Uzbrojeni w polska bron napadaja na urzedy, szkoly, osrodki medialne – gazety, TV, radio i przejmuja je. Przy podjeciu powazniejszych krokow (obronnych) przez Niemcy wlacza sie USA. Widzac korzysci w oslabieniu gospodarki Niemiec z jednoczesnym przejeciem wplywow (poprzez ewentualna przynaleznosc NRW Polsce). Mimo przegranego, zorganizowanego za obopolna zgoda, plebiscytu przez powstancow (?) polskich dochodzi do czesciowego przylaczenia NRW Polsce. Dla oslabienia Niemiec i dla spokoju w Europie. (Poniewaz to zabawa prosze nie brac pod uwage, ze NRW to nie teren przygraniczny).

Prosze zamienic 2010 na 1919-1922, USA na Francje – prosze pomyslec, zastanowic sie. Czy widzicie analogie ?

Łukasz Skop Łukasz Skop
@Wojteczek 2010-03-02 12.53

Wszystko co potrzebne w temacie zostało już wypowiedziane, reszta to dziele włosa na czworo…

Wojteczek Gość
~Wojteczek
Szkoda 2010-03-02 15.54

Łukasz Skop > "Wszystko co potrzebne w temacie zostało już wypowiedziane, reszta to dziele włosa na czworo…"


Rozumiem, temat stal sie niewygodny, brakuje rzeczowych argumentow, brakuje moze wiedzy a moze chceci poglebienia tejze.

Szkoda. Nadal nie wiem za co czci sie Korfantego na Slasku, za co maja byc jego mieszkancy jemu wdzieczni. Na zasadzie "prawda w oczy kole" lepiej udawac, lepiej przymykac te oczy a nawet zamykac - dwulicowosc, hipokryzja, zaklamanie, sprzecznosc zasad, dulszczyzna, udawanie, manipulacja, obluda, bigoteria i dewotyzm, faryzeizm, koltunstwo, filisterstwo, powierzchownosc, falsz i jeszcze kilka innych okreslen. Poprawnosc polityczna nakazuje czcic, gloryfikowac i holubic no to tak trzeba, no to tak robimy.

A prawda ? Prawda nikogo nie obchodzi.

Złoty środek Gość
~Złoty środek
Moje 3 grosze 2010-03-13 22.21

Widzę zażartą dyskusję tutaj, pozwólcie dorzucić własne 3 grosze. Oba wasze stanowiska są w pewnym sensie prawidłowe, choć poziom zacietrzewienia zbyt wysoki :).

Korzyści i uzasadnienia "za" są jak najbardziej realne. Moim zdaniem należy sobie uświadomić 2 sprawy
1. Czas akcji- czyli czas wielkiej zawieruchy, dyktatorów, czas w którym dziś się walczy o życie, jutro o fortunę.
2. Płożenie, świadomość i realne oblicze "szarych" Górnoślązaków- należy sobie uświadomić, że byli oni ciemną masą produkującą fortuny swym panom, dzisiejsze wychwalane osiedla robotnicze były obozami pracy, przeciętny Ślązak niewiele znaczył i też nie bardzo wiedział kim jest (niemiec? prus? polak? ślązak? austryjak?). To trochę boli, ale tak było.

Wyjaśniając te 2 rzeczy przechodzimy dalej. Faktem jest że broń i dowódcy powstańców byli made in Poland, przeciwna strona podobnie- bron, dowódcy itp. niemcy/prusowie. A mięso armatnie? I tu i tu w pewnym sensie Ślązacy.

Tragedia Ślązaków polegała na tym, że nie "samostanowili" siebie samych. I tutaj wchodzi realna zasługa Korfantego. Układ z piłsudczykami, podział granic, autonomia, zbrojenie i puszczanie na barykady Ślązaków miało jeden realny choć również utopijny, romantyczny cel- przebudzenie, uświadomienie i próba nadania realnej władzy Ślązakom. Czasy były swego rodzaju "teraz albo nigdy" i należało mieć jaja i podjąć te próby.
Piłsudski mimo swego geniuszu posiadał też wiele wad, chciał na siłe spolonizować Śląsk, nie tylko "nas" tak potraktował, Białorusini w II RP znaleźli się w podobnej sytuacji.

Niemniej Ślązacy "samostanowią" się w Polsce (tak, Polsce) po czasach PRL. Bo czym innym jest TVS, MM Silesia, UŚ, turystyka przemysłowa, K. Kutz, czy RAŚ (nie jestem tutaj akurat zwolennikiem). TO jest realny wkład Korfantego, Górnoślązacy są Górnoślązakami! Długo nam to zajęło, ale doszliśmy do tego i to w Polsce. Kto wie co by sie działo bez akcji Korfantego, trafilibyśmy do NRD i zniemczyli? Zrobiono by z nas drugi Kaliningrad? Trzymajmy się jednak faktów których tak chcecie, Śląsk jest Śląskiem i mimo problemów po transformacji pięknieje i ożywa z roku na rok (jakby nie patrzeć transformacja dała nam kopa w tyłek dzięki któremu odnajdujemy się w nowych czasach, ile możemy "fedrować"?). I TO JEST NIEZAPRZECZALNY FAKT.

By nie było tak jednostronnie, faktem jest również chociażby dzięki temu cyklowi o wielkich Górnoślązakach, że Korfanty powinien się podzielić miejscami na tabliczki z wieloma innymi i pod tym względem zgadzam się z wojteczkiem.

bunclokpl bunclokpl
Wojciech Korfanty 2011-12-29 20.49

Zachęcam do lektury wpisu na moim blogu:
http://bunclok.pl/ludzie/wojciech-korfanty-jego-zaslugi-dla-gornego-slaska.html

spam Gość
~spam
spam 2011-12-29 21.04

Jesteś żałosny spamerze. Skromność ci nie znana

Dodaj swój komentarz: