Po tych słowach licznie przybyłych mieszkańców Czeladzi i gości z Izraela oczarowały dźwięki żydowskich pieśni w wykaniu klezmerów z Klezmer Orester. Pierwszy utwór jaki wykonali - Hava Nagila - porwał do tańca tłum ludzi.
W międzyczasie można było posilić się prawdziwym żydowskim jedzeniem. Można było skosztować jak smakuje gribenes i holiszki.To pierwsze to nic innego jak gołąbki, tyle że z mięsem wołowym a gribenes to smalec. Można też było otrzymać książkę Wiesławy Konopelskiej, Szalom. Pamięci czeladzkich Żydów.
Chętni mogli także nauczyć się podstawowych kroków izraelskich tańców pod czujnym okiem instruktorów z Zespołu Tańca Izraelskiego "Snunit". Snunit po hebrajsku znaczy jaskółka. Chętnych nie brakowało.
Burmistrz Marek Mrozowski zapewniał, że za rok znowu zorganizuje taki koncert. - Chciałbym żeby stało się to tradycją, aby raz w roku na czeladzkim rynku, niedaleko którego stała kiedyś bożnica, rozbrzmiewał żydowską muzyką - mówił Mrozowski.


