*
Nowoczesne metody ściągania na egzaminach Dodane 2011-06-07 08.49 , komentarzy 1

Sposoby na ściąganie, czyli jak studenci robią to na egzaminach

Czerwiec to na większości uczelni termin egzaminów, a te niestety w wielu przypadkach wiążą się ze ściąganiem. Nasi koledzy z krakowskiej redakcji postanowili sprawdzić jakie są sposoby ściągania w 2011 roku.

Jedno się nie zmienia - studenci ściągaj...

Autor: Jan Graczyński, MM Kraków

Zobacz również: Chłopaki z Rudy Śląskiej tworzą śląską wersję popularnej gry komputerowej

Zaczęła się sesja, a studenci – zapracowani ludzie – nie mają czasu na naukę. Często muszą posiłkować się takimi niechlubnymi przedmiotami jak ściągi. Niesamowita kreatywność żaków ujawnia się podczas egzaminów, pomysłów na kantowanie jest mnóstwo.

Ściąganie na egzaminach to zjawisko, które było, jest i będzie. Zmieniają się techniki, ale nie mentalność ludzi. – Ściągi ukryte są wszędzie: w indeksach, długopisach, najważniejsze informacje zapisywane są na rękach, a do tego dochodzi oglądanie się w trakcie egzaminu – mówi dr Łukasz Stach z UP. Niektórzy wykładowcy przyzwyczaili się już do studenckich kantów na egzaminach i przymykają na nie oko. A studenci oszukują w najlepsze.

Jakie techniki ściągania stosują studenci?

- Już od trzech lat korzystam z ściągi-długopisu. Karteczkę z informacjami naklejam na ołówek albo długopis. Jeszcze mnie ten sposób nie zawiódł – przyznaje się Paweł, student III roku politologii na AK.

Niektórzy jednak nawet nie zawracają sobie głowy samodzielnym przygotowaniem ściąg - na egzaminy przynoszą gotowce. –Ta metoda sprawdza się jedynie w przypadku sędziwych profesorów, którzy z roku na rok dają ten sam test, te same pytania – mówi Ania, studentka socjologii na AGH.

Coraz bardziej popularny jest zestaw do ściągania, czyli mikroskopijna słuchaweczka – ok. 10 mm, mikrofon przypinany np. do rękawa, telefon komórkowy z bluetooth i oczywiście życzliwa osoba, która dyktuje odpowiedzi. Zakup owego zestawu kosztuje ponad tysiąc złotych. Ci, którzy w niego zainwestowali za opłatami wypożyczają go swoim kolegom. W Internecie aż roi się od ogłoszeń dotyczących wypożyczenia słuchawki – doba użytkowania to koszt rzędu 150 złotych.

-Ściągałem kiedyś za pomocą słuchawki – udało mi się. Jednak było to ryzykowne, bo przeszkadzałem tym osobom, które siedziały obok mnie. Przekazywałem pytania i mruczałem coś pod nosem. To denerwowało kolegów obok mnie, którzy nerwowo się ruszali i ściągali na mnie uwagę wykładowcy – opowiada Marek, student elektroniki na AGH.

Wielu żaków korzysta jednak z tradycyjnych ściąg, czyli malutka karteczka i mikroskopijne litery. – Zawsze przygotowuję takie mini książeczki, z których przepisuję informacje. Przez cztery lata się udawało, ale wszystko do czasu… Wykładowca złapał mnie na pierwszym terminie, na drugim również i teraz mam niestety warunek – mówi Marcin, student prawa na UJ.

Mistrzów ściągania nie jest wielu, z tym trzeba się urodzić. Studenci często oszukują bardzo nieporadnie. - Najwięcej próbują ściągać zaoczni, często ludzie w średnim wieku, co w ich wykonaniu jest nad wyraz żałosne. Najgorzej zachowują się przy złapaniu studentki - są obrażone i oburzone. Poza tym oszukiwanie na egzaminie kojarzy mi się z całym tym polskim cwaniactwem – mówi dr Łukasz Zweiffel, politolog na UP.

W Polsce ściąganie nie jest przestępstwem i nie jest prawnie zabronione. "Zdający, który podczas część pisemnej egzaminu dojrzałości korzysta z niedozwolonych form pomocy lub zakłóca prawidłowy przebieg egzaminu, podlega skreśleniu z listy zdających egzamin z tego przedmiotu przez przewodniczącego komisji" - czytamy w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 kwietnia 2007 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych. Na tym kończy się ściganie ściągania w polskim prawie.

W Korei Południowej np. przyłapani na ściąganiu uczniowie są karani karami cielesnymi. Natomiast Amerykanie nawet nie myślą oszukiwać podczas egzaminów – tak zostali wychowani. Wiedzą, że jest to zabronione i że od razu mogą zostać skreśleni z listy studentów.

"Najlepszymi" oszustami w Europie są Portugalczycy. Aż 70 proc. z nich co najmniej raz korzystało z niedozwolonych pomocy naukowych podczas egzaminów. Badania w tym temacie przeprowadzono na Uniwersytecie w Porto na grupie 5,5 tys. studentów. Okazało się, że adepci portugalskich uczelni nie potrafią studiować bez ściągania.

Dlaczego tak naprawdę ściągają studenci? Z lenistwa? Z braku umiejętności uczenia się? Z braku czasu? - Oszustwo na egzaminie może i pozwoli uzyskać pozytywną ocenę, ale uczy bezmyślności i kopiowania, a przecież w dzisiejszym świecie trzeba być kreatywnym i samowystarczalnym – kwituje Łukasz, student geografii na UP.

Źródło: MM Kraków Jak krakowscy studenci ściągają na egzaminach, czyli tradycyjne karteczki i mikroskopijne słuchawki

X

Miejsce
w rankingu
Spoza miasta

W "Spoza miasta" codziennie publikujemy ciekawe i ważne artykuły z naszego regionu i nie tylko.

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

sciagacz do lozysk Gość
~sciagacz do lozysk
maxior 996... 2012-01-17 03.10

daj spokój z tymi twoimi ściągami i już nic nie pokazuj więcej.....Żenada!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
tyle co ty zmieścisz tekstu na tych twoich ściągach to ja się szybciej nauczę niż ty przygotujesz te swoje śmieszne długopisy

Dodaj swój komentarz: