- Konsorcjum w skład którego wchodzą Raiffeisen Bank, ING Bank Śląski oraz Bank DNB Nord, w wyniku opóźnień w spłatach rat kredytu, złożyło wniosek o upadłość spółki Duda-Bis. Wszyscy boimy się o miejsca pracy - przyznaje MM Silesii Jan Poświata, dyrektor biura zarządu.

Początek problemów spółki
W ocenie zakładów mięsnych pierwsze problemy spółki w relacjach z bankami rozpoczęły się w sierpniu zeszłego roku. Banki zrzeszone w konsorcjum nagle, bez podawania jakichkolwiek przyczyn, zażądały od spółki ustanowienia dodatkowych zabezpieczeń w postaci cesji należności oraz zastawu na udziałach, nie dając gwarancji odnowienia kredytu. Dla zarządu takie rozwiązanie były nieracjonalne i w jego ocenie działanie takie mogło skutkować wycofaniem z firmy środków obrotowych przez owe banki. Zarząd odmówił więc ustanowienia takich zabezpieczeń. Obawy okazały się jak najbardziej uzasadnione. 1 października Raiffeisen Banki i ING Bank Śląski bez uprzedzenia zablokowały rachunki bankowe firmy i zabrały całość zgromadzonych tam środków. Kilka dni później blokady na rachunkach zrobił także Bank DNB Nord.
| Czytaj również: Mysłowice: Protestujący domagali się uwłaszczenia mieszkań |
Jak informuje przedstawiciel Duda-Bis w między czasie zarząd spółki próbował się porozumieć z Konsorcjum banków w zakresie ustalenia nowych zasad oraz harmonogramu spłaty kredytu. Niestety bezskutecznie. Zbliżenie stanowisk nastąpiło dopiero w połowie grudnia. ING Bank Śląski oraz Bank DNB Nord odpowiedziały na propozycje złożone przez zarząd spółki, stawiając jednak zaporowe warunki i nie ustępując ani na krok. Raiffeisen Bank w ogóle nie odpowiedział. W pierwszych dniach stycznia 2009 do zarządu firmy doszły informacje, że Bank Raiffeisen będzie dążył do postawienia spółki w stan upadłości.

Manifestacja w Warszawie
- Każdy zakład ma chwile gorsze i lepsze. Nasz zakład ostatni rok poświęcił na gruntowną restrukturyzację, która zakończyła się sukcesem i dalej jesteśmy jednym z najnowocześniejszych zakładów w kraju. Przez cały okres restrukturyzacji cyklicznie spłacamy nasze zobowiązania. W takim momencie banki składają wniosek o upadłość z dnia na dzień przekreślając naszą spółkę - informuje Poświata
W obliczu groźby zamknięcia zakładów mięsnych, co wiązałoby się z utratą pracy przez około 1000 pracowników. Rada Konsultacyjna Pracowników postanowiła interweniować w Warszawie w Warszawie organizując pikietę, przed siedzibami ING Bank Śląski i Raiffeisen Bank. W pikiecie wzięło udział 300 pracowników, począwszy od pracowników działów produkcyjnych i administracyjnych po kierownictwo oraz dyrekcję.
- W miniony piątek po uzyskaniu informacji o złożeniu w sądzie wniosku o upadłość, pracownicy zakładu wyjechali do Warszawy, by pokazać zarządom banków, że za ich decyzjami kryją się nie tylko cyfry ale też ludzie. Duda to jeden z niewielu zakładów mięsnych który w całości posiada polski kapitał, spółka produkuje dobre wędliny a jej zamknięcie było by dużą stratą. - mówi dyrektor biura zarządu. - Cała manifestacja poprzedzona była uzyskaniem pozwolenia i miała całkowicie pokojowy charakter. Oprócz zamanifestowania naszych postulatów jakimi było wycofanie wniosku o upadłość i powrót banków do rozmów, chcieliśmy też pokazać szeregowym pracownikom banków oraz mieszkańcom nasze całkowicie polskie produkty. W tym celu zabraliśmy ze sobą wędliny, które w były rozdawane podczas pikiety wzbudzając duże zainteresowanie przypadkowych przechodniów. Dla Prezesów Banków została przygotowana niespodzianka - świńskie głowy które zostały im wręczone w wiklinowych koszach - dodaje Poświata.

Stanowisko banku
Rzecznik Raiffeisen Bank będącego jednym z członków Konsorcjum, które domaga się spłaty 130 milionów złotych - Marian Radliński w rozmowie z MM zasłania się tajemnicą bankową. W oświadczeniu przesłanym do redakcji czytamy.
| Czytaj również: Mieszkańcy Staszica: Nie zamykajcie skrzyżowania! |
"Przedstawiciele Raiffeisen Bank Polska S.A. zapoznali się z argumentami przedstawionymi przez reprezentantów pracowników spółki Duda-Bis. Bank wyraża gotowość do podjęcia rozmów dotyczących restrukturyzacji zadłużenia pod warunkiem przedstawienia przez zarząd Duda-Bis realistycznego planu naprawczego oraz zapewnienia przejrzystości finansów spółki i spłaty długu. Składając kilka dni temu wniosek o ogłoszenie upadłości spółki, Bank wykonywał swoje uprawnienia, bowiem w jego ocenie występują podstawy do ogłoszenia takiej upadłości. Podejmowane od wielu miesięcy próby restrukturyzacji zadłużenia Duda-Bis nie przyniosły efektów z winy samej spółki."
Ponadto dowiadujemy się, że złożony wniosek, ma na celu zabezpieczenie wierzytelni spółki Duda-Bis, a w tym samych pracowników spółki.
| Czytaj również: RAŚ w Warszawie: Śląsk odzyska autonomię? |
Sytuacja jest więc kuriozalna. W ocenie spółki, ta jest gotowa do spłaty zaciągniętych kredytów, a w ocenie banków zakład nie podejmuje takich kroków. Pocieszający jest fakt, że manifestacja doprowadziła do porozumienia zarządów Duda-Bis i banków, które do końca tygodnia mają wrócić do rozmów.
- Nie mieliśmy na celu paraliżować miasta, chcieliśmy by banki zaczęły z nami rozmawiać na temat możliwej spłaty naszego zadłużenia. Zarządu obu banków zadeklarowały taką chęć, więc jest nadzieja na pozytywne rozwiązanie sprawy - podsumowuje z nadzieją Jan Poświata.

Ukryty Wątek
Jest jeszcze jeden mglisty wątek sprawy. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w zakładach chodzą słuchy, że cała sprawa nie jest związana z nieterminową spłatą kredytu, oraz chęcią ochrony przez banki interesów wierzycieli spółki. Podobno Konsorcjum dąży do ogłoszenia upadłości by jedną z nielicznych całkowicie polskich spółek, na preferencyjnych warunkach mógł wykupić zagraniczny inwestor. Jest to informacja niepotwierdzona. Do sprawy powrócimy.
| Wypróbuj działy specjalne w MM: |
| Architektura | Inwestycje | Sport | Studenci | Moto | Turystyka | Kultura |
![]() | ![]() |





To, że ktoś potrafi robić kiszkę i brać kredyty nie oznacza , że ma talent do biznesu. Kredyty potrafi brać każdy, spłacają nie wszyscy...
Myślę, że powinieneś to uważniej przeczytać.
Wątek jest bardziej złozony.
To fakt, że skoro wzięli kredyt mają płacić, ale od każdej umowy są ustępstwa. Pracownikom nie chodzi o to, że nie poczuwają się do odpowiedzialności, ale to, że banki nie chcą rozmawiać i nie dając możliwości spłaty blokując konta, wzywając do natychmiastowej spłaty całej kwoty.
Jak to zawsze jest prwada leży po środku i obie strony mają racje. Ale walka toczy sie o dużego pracodawcę,, dlatego jest to tym bardziej dramatyczne.
Ja im zrobię refinansowanie i pojadę sobie na Bora Bora :)