- Alarm podniosła przyjaciółka córki zmarłej, która była zaniepokojona brakiem kontaktu telefonicznego - dodaje.
Kobieta postanowiła odwiedzić przyjaciółkę w jej mieszkaniu, a ponieważ pukanie do drzwi nic nie dało - wyważyła je wraz z sąsiadem. Obie kobiety leżały nieprzytomne, zaalarmowano więc pogotowie, które po przybyciu podjęło akcję reanimacyjną. - Niestety nie udało się uratować 49-letniej matki, jej 26-letnia córka odzyskała przytomność i została odwieziona na oddział ostrych zatruć do szpitala w Sosnowcu. - mówi Jakubiak. Według opinii lekarzy, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
W jaki sposób w mieszkaniu nagromadził się tlenek węgla? Z pierwszych ustaleń wynika, że winowajcą jest tutaj niesprawny piec węglowy zwany "kozą". Sprawę badają biegli z zakresu budowy instalacji wentylacyjnych i kominowych oraz policjanci z komisariatu V.






~BEZSESOWNA SMIERC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
DLACZEGO NIKT NIE ZAPYTA ILE W TYM DOMU BYLO JUZ ZATRUC CZADEM LUDZI KTORZY DZIEKI LOSOWI PRZEZYLI.CZY PIEC KTORY MA 4 MOZE 5 LAT JEST STARY, PRZECIERZ LUDZIE MAJA STARSZE PIECE.DLACZEGO NIKT NIE POWIE O SPADAJACYCH CEGLACH I SZCZELINACH W KOMINACH I O CIAGŁYCH WIZYTACH KOMINIARZY