Konkurs MM: Walentynki w japońskim stylu

  • 2009-02-06, Aktualizacja: 2009-02-08 12:51

Walentynki to czas dla zakochanych. MM Silesia pomoże Ci zaplanować ten wyjątkowy dzień. Tym razem proponujemy walentynki w japońskim stylu w Narada Sushi Club.

14 lutego to w Japonii dzień szczególny, zwłaszcza dla kobiet. Tylko wtedy mają one wyjątkową okazję, aby wyznać miłość mężczyźnie. W pozostałe dni w roku jest to absolutnie zakazane. W Walentynki pozwala się im również obdarować wybranego mężczyznę czekoladkami. Aby zachować równowagę i być może z rosnącym w siłę ruchem feministycznym w drugiej połowie ubiegłego wieku w Japonii wprowadzono jeszcze jeden walentynkowy dzień. I tym różni się kraj kwitnącej wiśni od Polski. Jest to 14 marca. Wówczas przypada obchodzone tam święto zwane Białym Dniem. Wtedy to mężczyźni rewanżują się kobietom.

 

Czytaj również: Śląska Narada mediów po japońsku

 

Jeśli uważasz, że walentynki w japońskim stylu, to odpowiedni wybór dla Ciebie. Chcesz poznać uroki orientalnej kuchni serwowane na ulicy Barbary 13, redakcja MM Silesia ma dla Ciebie konkurs. Wraz z Narada przygotowała dla Was 2 podwójne zaproszenia na walentynkową kolacje w japońskim stylu.




Mamy dla Was konkurs!
Nagrodą są dwa podwójne zaproszenia na kolacje walentynkową
w Narada Sushi Club w Katowicach o wartości 80 złotych.
Aby wygrać kolację napiszcie w komentarzach:

Z czym kojarzy się Wam Japonia i dlaczego?

Na wpisy czekamy do 12 lutego 2009 r. włącznie.



Zobacz inne walentynkowe konkursy MM.

Komentarze (22)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Media Regionalne Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Jędrzej Bogus

.. ----------------------------------
KONKURS ZAKOŃCZONY
----------------------------------

Laureaci zostaną powiadomieni
droga e-mailową

----------------------------------
Zwycięzcą gratulujemy!!!

Zapraszamy do innych
MMkowych konkursów.

Japonia. Japonia to kraj, który jest symbolem naszych fałszywych mitów. Wykreowana na wyspę wypełnioną niezrozumiałą egzotyką odwraca naszą uwagę od rzeczy prostych i oczywistych. Wrażenie to potęguje odległość geograficzna i fakt, że mamy ograniczoną wiedzę czerpaną najczęściej z telewizora lub innych, nie zawsze rzetelnych źródeł. Przed oczami wirują nam płatki wiśni i kolorowe kimona, pomalowane twarze gejsz i miasta jarzące się od neonów.
Tymczasem Japończycy to zwykli ludzie, zdolni do tych samych wzruszeń, co mieszkańcy Europy. Ich kultura, nie zawsze zrozumiała dla człowieka Zachodu to tylko jedna z masek, jaką nakładają ludzie dla podtrzymania tożsamości narodowej. Dla nich Polska to kraj egzotyki, przedziwnych potraw takich jak bigos czy pierogi i wielu, wielu innych rzeczy. Japonia nie oferuje nic nowego, za to oferuje coś „innego”. Inne odcienie tych samych kulturowych zachowań. Motywy jednak pozostają te same. Teatr, muzyka, malarstwo, literatura – być może kierują się innymi od europejskich wzorcami, jednak są rozumiane przez wielu ludzi z rożnych krajów. Dla przykładu filmy Kurosawy – to, że umieszczał swoje historie głównie w czasie samurajów, nie jest czymś go wyróżniającym. Motywy, którymi zajmował się Kurosawa już wcześniej były wykorzystywane na przykład przez Szekspira, czy Dostojewskiego. Kurosawa zresztą nigdy nie kryl się ze swoimi inspiracjami. Kurosawę wyróżnia tylko formalne mistrzostwo w ich przedstawieniu, co czyni jego filmy ponadczasowe i zrozumiałe dla wszystkich. To, o czym opowiadają to uczucia doświadczane kiedyś przez każdego: miłość, nienawiść, pragnienie szczęścia.
A co z samurajami? Średniowieczni japońscy wojownicy w hełmach i maskach upodabniających ich do demonów nie różnili się wiele od Europejskich rycerzy. W Japonii długi czas panował feudalizm oparty na relacjach senior – wasal. Chłopi byli uciskani, panoszyła się korupcja, niepokoje religijne, a wojskowa kasta panująca opływała w dostatki i miała czas na polityczne przepychanki. Samurajowie tak jak europejski rycerstwo zostali później odpowiednio wybieleni i przyprawieni opowieściami o honorze i wierności swojemu panu (etymologicznie samuraj pochodzi od słowa „służyć”). Nie ma wątpliwości, że wśród nich zdarzali się ludzie honorowi i szlachetni, zdolni do wielkich czynów, wspaniali przywódcy i mędrcy. Jednak sama trudność w wymowie ich nazwisk nie świadczy o ich wyjątkowości. Musimy nauczyć się patrzyć głębiej. Japonia to nie kraj z kolorowego obrazka, na który możemy patrzeć jak na egzotyczną ciekawostkę, lecz na miejsce, które powie nam więcej o nas samych.
Wyobraźmy sobie, że potrafimy spojrzeć za horyzont. Nasz wzrok minie Azję mniejszą, rozległe stepy, Himalaje, Morze Japońskie i wreszcie dojrzymy brzegi Japonii, górę Fuji, rozległą i nowoczesną zabudowę Tokyo, w której schowane są świątynie shinto. Przypatrzmy się im dobrze, ale nie zatrzymujmy na nich wzroku. Patrzmy jeszcze dalej, a dojrzymy tylko siebie samych patrzących w dal.

Konnichi-wa!!!. By dobrze ująć z czym kojarzy mi się Kraj Kwitnącej Wiśni (i techniki) zamykam oczy i przenoszę się tam...
Rano wstaję i na chwilę zatrzymuję się na werandzie, podziwiam japoński ogród. Głównie znajduje się tu starannie "wygrabiony" żwir i kilka bonsai.
W czasie lunchu wybieram się do Kioto-dzielnicy gejsz. Tam mijam młodziutkie maiko. Ich chód słychać z daleka, w ich wysokich sandałach są umieszczone małe dzwoneczki. Ich okrągłe, nienaturalnie białe buzie uśmiechają się do mnie, pozdrawiając mnie.
W herbaciarni wchodzę do małego, prawie pustego pomieszczenia. Siadam na tatami, tradycyjnych matach. W pokoju widzę zwój kakejuku- artystycznie wykaligrafowaną sentencję oraz ikebanę- dopracowana w najmniejszym szczególe kompozycję kwiatową. Przyglądam się kobiecie, która rozpoczyna ceremonię parzenia herbaty. Przed wypiciem dostaję słodycz- omogashi, ponieważ herbata ma gorzki smak, a tu się jej nie słodzi. Z pomieszczenia obok dobiega dźwięk z biwy- japońskiej lutni. Relaksuję się więc i myślę co dalej.
Po wyjściu omijam tutejsze kioski, które roją się od pocztówek, na których widnieją geishe, jadący shimasen na tle świętej góy Fuji-san.
Widzę również ludzi piknikujących pod drzewami kwitnącej wiśni. Na słupie czytam plakat o zbliżających się rozgrywkach sumo.
Myślę nad zajęciem pod wieczór, może pójdę na spektakl do teatru, tylko którego? Bunraku-teatru lalek, czy może do Kabuki, w którym każda rola, nawet kobiety grana jest przez mężczyznę.
Tymczasem jednak postanawiam zjeść obiad. Oczywiście wybieram sushi. Zamawiam dwa rodzaje- nigiri sushi oraz nori maki sushi. Do obiadu zamawiam również wódkę ryżową- sake.
Pod wieczór zamiast teatru wybieram stare kino japońskie Akiry Kurosawy. Film przedstawia historię pewnego samuraja. W filmie świetnie zostało przedstawione Kenjutsu oraz Ju-jitsu, czyli japońskie sztuki walki.
Po filmie udając się do hotelu, postanawiam wstąpić jeszcze na wystawę kobiety kropki- Yayoi Kusumy.
Po dniu pełnym wrażeń relaks przynosi mi odpoczynek w sento. Zasypiam do muzyki zespołu Yamato...
To mój japoński sen, z tym właśnie mi się kojarzy te państwo

Pokaż wszystkie (22)
Reklama

Przeczytaj także

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij