Kontynuuję rozpoczętą już przez pewnego tajemniczego, a zarazem znanego nam użytkownika MM ;) sprawę stojaków rowerowych w Gliwicach. Chodzi mianowicie o to, że obecny projekt przebudowy rynku nie uwzględnia tegoż elementu małej architektury, a nasz społecznik słusznie zauważył, że taki element byłby przydatny i w projekcie znaleźć się powinien. Zapytanie o podmiot sprawy trafiło więc przez UM do Barbary Hajdy - przedstawicielki Zarządu Dróg Miejskich, która odpowiedziała, iż stojaków nie będzie, gdyż, pozwolę sobie zacytować, „Projekt przebudowy został zatwierdzony przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz zostało wydane pozwolenie na budowę, wobec czego w chwili obecnej nie jest możliwe wprowadzenie żadnych zmian.projekt.”
Sprawa wydawać by się mogła za zakończoną, jednak taką nie jest. Tym razem ja, we własnej osobie ;), zaczerpnęłam informacji u wyżej wspomnianej pani, która poinformowała mnie, iż „koszty zatrzymania inwestycji byłyby znacznie wyższe niż 'wszystkie inne' ". Cokolwiek to znaczy :\ Nieprzyjemna i poirytowana, że ktoś śmie o to pytać. Powtórzyła również rolę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w tej kwestii.
Nie tracąc jednak nadziei, zapału ani wiatru we włosach ;), w tej samej sprawie zwróciłam się więc do Urzędu Ochrony Zabytków. Tam natomiast bardzo miła pani poinformowała mnie (i to jest w miarę zrozumiałe), że „miasto powinno o to zadbać, ponieważ do nas należy tylko rozpatrywanie GOTOWYCH JUŻ projektów i kontrola pod względem poprawności itd.” - czyli kontrola tego co im dają, a nie tworzenie nowych i gdybanie, co by się tu jeszcze przydało - to zadanie inwestora (mówią: inwestor = miasto). "Jeżeli inwestor zwróci się do nas z poprawionym projektem
Miasto, domniemany inwestor, twierdzi natomiast, że dlaczego ich się o to pyta.
Na pytanie, czy nie byłoby lepiej, gdyby miasto było przyjazne dla rowerów, I zastępca prezydenta Gliwic odpowiada:
- Miasto jest przyjazne dla rowerów. No może nie tyle dla rowerów, ile dla rowerzystów.
Ot co! ;) Bo przecież co ma rower do rowerzysty? Praktycznie nic ;) Weźmie rower pod pachę i po co mu stojak będzie potrzebny. Ów pan dodaje, że to nie oni się tym zajmują. I że należy zwrócić się do Zarządu Dróg... Tak proszę pana, właśnie stamtąd wracam ;)
Kołowrotek dla chomika : / Pójdziesz tam, odeślą cię z powrotem...
Obecnie sprawa jest poruszona ponownie, po wspólnej decyzji pomysłodawcy i pomysłobiorczyni ;) O rezultatach nie omieszkam poinformować, o ile w ogóle do takich dojdzie ;)


Dodam jeszcze, że z dwóch w miarę wiarygodnych źródeł wiem, że nie ma potrzeby ponownego uzyskiwania pozwolenia na budowę jeżeli do projektu dorzuci się stojaki... Więc można to zrobić szybko, łatwo i przyjemnie (Urzędu Ochrony Zabytków z tego wpisu wynika, że byłby na tak).
--
Adam Dziura | http://adas.jogger.pl