Kiedyś katowiczanie mogli oglądać ligową siatkówkę na bardzo dobrym poziomie. Kolejarz i Baildon reprezentowały nasze miasto na arenie krajowej. W ogóle sport w naszym mieście był na przyzwoitym poziomie… Te czasy „przeminęły z wiatrem”… Czy bezpowrotnie? O tym za chwilę. Najpierw do sedna!
We wtorek, 13.01.2012r., w hali sportowej Gimnazjum nr 13 w Katowicach doszło do arcyważnego meczu. Meczu siatkarskiego. Spotkanie w ramach Śląskiej Ligi Kadetów pomiędzy dwoma katowickimi drużynami – Sokołami i Olimpią – miało zadecydować o tym, który z tych zespołów zagra w fazie finałowej.
Obie drużyny „sąsiadują” ze sobą w ligowej tabeli. Stawka spotkania – OLBRZYMIA. Cel jeden: wygrać za 3 punkty.
Co ciekawe, malutka szopienicka hala pękała w szwach. Zainteresowanie meczem było wręcz niespotykane! A przecież na boisku grali piętnasto-
i szesnastolatkowie…
Ale katowiczanie są spragnieni siatkówki, ogólnie sportu przez wielkie „S”. GieKSa trwa w bezładzie organizacyjnym, z klubowej kasy już dawno uciekły nawet myszy… Tu ekstraklasy, niestety, raczej szybko nie będzie. Oby tylko została I liga. Jako GieKSiarz nie powinienem tego pisać, ale strasznie wkurza mnie to, co dzieje się w tym klubie. Kibice, nawet ci najmłodsi, wciąż muszą żyć historią, meczami z europejskich pucharów z lat 90.. Wciąż legendami są Furtok, Piekarczyk i Górnik.
HC GKS Katowice to lider I-ligowej hokejowej tabeli. Ale co z tego? To się już zdarzało w poprzednich sezonach. Dochodzi do baraży o ekstraligę i co? Każdy kibic pamięta…
Mieliśmy (Katowice) silną drużynę futsalową. „Mieliśmy” to znów czas przeszły.
Po połączeniu się Jango Katowice z PA NOVA Gliwice wszystko trafił szlag!
Koszykówka w naszym mieście umarła śmiercią naturalną.
Najdziwniejszy jest fakt, że zarówno drużyny młodzieżowe katowickiej GieKSy,
jak i koszykarscy młodzicy i juniorzy, odnoszą naprawdę ogromne sukcesy! I to także na arenie międzynarodowej. To ja się pytam: co się później, do jasnej cholery, dzieje z tymi zawodnikami?! Gdzie oni znikają?! Czemu nie potrafimy wykorzystać ich potencjału?
Kibice stawili się zatem na meczu kadetów. Mało tego! Spora grupa prowadziła regularny, głośny doping. Było głośniej niż na niektórych meczach piłkarskich przy ul. Cichej w Chorzowie. (Na marginesie, „Cicha” to chyba nieprzypadkowa nazwa tej ulicy)
Ku mojemu ogromnemu zadowoleniu, mecz pewnie wygrała Olimpia. Szybkie 3-0, emocje chyba tylko w II secie, w którym przez większość prowadziły Sokoły. Końcówka należała jednak do drużyny z Paderewy.
Olimpia Katowice to drużyna bliska memu sercu. Chociaż nigdy w niej nie grałem, czuję się do niej mocno przywiązany. Chociaż nie! Dwie informacje są nie do końca prawdziwe: w barwach Olimpii grałem przez… miesiąc. Dwa obozy letnie po dwa tygodnie. A przywiązany jestem bardziej do tych fantastycznych chłopaków niż do samych barw klubowych. To chłopaki „do tańca i do różańca”. Przecież sam reprezentuję inną drużynę (ale tylko dlatego, że „jestem za stary na grę w Olimpii Katowice”, tzn. jestem już w wieku juniora). Mało tego, będąc jeszcze w gimnazjum, „mój” UKS Mikrus był głównym rywalem drużyny z Gimnazjum nr 4!
Ale łączy nas jedna osoba – nasz trener, pan Marek Jamborski. To dzięki Niemu poznałem chłopaków, którzy na pewno są moimi kolegami, a sporą większość uważam za swoich przyjaciół. Strasznie się cieszę, iż od pewnego czasu jestem człowiekiem odpowiedzialnym za statystyki meczowe. Dzięki temu jeżdżę na mecze Olimpii. I nie przeszkadza mi fakt, że byłem i jestem związany z Mikrusem. Nigdy się tego nie wyrzekłem i nie zamierzam tego w ogóle robić! Piszę o tym, bo nie potrafię zrozumieć niektórych animozji między osobami związanymi z tymi klubami…
Nasze miasto będzie miało swego przedstawiciela w finałach Śląskiej Ligi Kadetów. To spory sukces! Finały odbędą się pod koniec lutego (w Jastrzębiu lub Rybniku), więc już po obozie zimowym (w trakcie którego znów będę „olimpijczykiem”). Tylko tak sobie myślę, co dalej z tymi chłopakami? Chłopakami mającymi ogromny potencjał! To coś niewiarygodnego, ale w takim mieście jak Katowice, stolicy ogromnej metropolii, nie ma warunków by się dalej „siatkarsko rozwijać”. Władze miasta powinny się nad tym problemem pochylić! Rada Miasta wykupiła w wakacje miejsce w II lidze mężczyzn. Powstała drużyna Spodek Katowice, która „w niedalekiej przyszłości” ma nam dać przynajmniej I ligę.
A najlepiej Plus Ligę…
Ludzie, błagam! Apeluję o zdrowy rozsądek. Marzenia fajne, lecz kompletnie nierealne!
Przykład: zaplecze pierwszej drużyny. Gdzie mają się szkolić potencjalni wychowankowie?! W kadetach grają trzy drużyny z Katowic: Olimpia, Sokoły
i Źródełko. Spora część z tych chłopaków w przyszłym roku wciąż będzie w wieku kadeta, ale… NIE BĘDZIE MIAŁA GDZIE GRAĆ! Bo te trzy drużyny zgłoszą swoje nowe klasy do kategorii Młodzików… Wyjście jedno: połączyć te 3 zespoły w jeden i spróbować zbudować „coś” na jeden sezon. Ale to będzie trudne organizacyjnie przedsięwzięcie.
Drugie wyjście to wcześniejsze przejście młodych siatkarzy do Juniorów. Problem? W samych Katowicach jest tylko jeden klub zgłoszony do Śląskiej Ligi Juniorów – „mój” UKS PIK Katowice. Na marginesie – drużyna istnieje dopiero od tego sezonu! Wcześniej Katowice były totalną „siatkarską dziurą”. I my marzymy o Plus Lidze?
A żałować jest czego! Przecież tu też rodzą się ludzie, którzy mogą zostać siatkarzami. Przykład: Milena Sadurek (zobaczcie nazwisko jej pierwszego trenera). Ale nie tylko! Można „przestudiować” składy znanych polskich zespołów (np. Jadar Radom).
Chłopaki z Olimpii mają przed sobą przyszłość. Tylko trzeba im pomóc! A przynajmniej nie przeszkadzać… Tu nasze miasto nie ma czystego sumienia.
A śmiało mogę napisać, że jeden „siatkarz” z drużyny z Paderewy już niedługo ma szansę zostać prawdziwym siatkarzem! Przy ciężkiej pracy i mozolnym treningu, „Bambo”, masz ogromną szansę! Miło będzie za kilka lat zobaczyć Cię na parkiecie z orzełkiem na sercu w katowickim Spodku podczas spotkań Ligi Światowej. Tylko by tak się stało, musisz chyba pomyśleć o wyjeździe do Spały, Częstochowy lub Jastrzębia. W Katowicach czeka na Ciebie, i to w najlepszym przypadku II liga (Spodek Katowice) lub występy klasę niżej (PIK Katowice lub TKKF „Czarni”). Bez sensu!
Milena gra w reprezentacji, więc można!
Ważne jest to, że często wśród starszych ludzi dominuje przeświadczenie: „młody ma się uczyć, sport mu nic nie da. Wpadnie w złe towarzystwo, w świat używek, nie ukończy szkoły…” BZDURA!!!
Sport daje, i to cholernie dużo! Na co w tej chwili patrzy pracodawca? „Uprawiał pan jakiś sport w czasie nauki?”. Dlaczego? Bo sport uczy odpowiedzialności, systematyczności, gospodarowania własnym czasem. Jest ważny, bo ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie.
I wcale nie wpływa ujemnie na poziom nauki!
Chłopaki z Olimpii (bez nazwisk, bo nie są to osoby publiczne):
Wojtek M. – uczeń I LO (renomowana szkoła ;-)); niesamowity jump i szybka lewa ręka. Kostkę Rubika układa w niecałą minutę.
Szymon Z., „Zioło” – także uczeń Kopernika; boiskowy cwaniak, dobry technik;
Mateusz G., „Miedziany” – kapitan drużyny, ostoja w przyjęciu, wraca do gry po sporej przerwie;
Maciek S., „Lachonek” – gdy tylko ma dzień, groźny w ataku i na zagrywce; również wraca po dłuższej przerwie;
Bartek K., „Bambo” – czapki z głów! Postęp jakiego dokonał przez ostatnie dwa lata jest niesamowity. Ma przed sobą ogromną przyszłość.
Filip R., „Raku” – futbolówkę zamienił na Mikasę; główny reżyser gry, dowodzi boiskowymi poczynaniami kolegów;
Paweł P., „Sprinter” – ścisłowiec; człowiek od „zadań specjalnych”, świetny joker;
Michał O., „Mały” – świetna alternatywa dla „Raka”; leworęczny rozgrywający; nieprzyjemna zagrywka. Walczy nie tylko na boisku – przed nim II etap konkursu przedmiotowego z geografii.
Kamil G., „Giewont” – dobrze się z nim odbija w czasie rozgrzewki; na parkiecie zawsze daje z siebie 100%;
Wojtek B., „Baran” – wchodzi na poprawę przyjęcia. Dla byłego libero to nic takiego.
Dawid K., „Kaniak” – pewniak w ataku i na zagrywce. Przy serwującym Dawidzie, Olimpia zdobywa najwięcej punktów. Uczeń G15.
Maciek B. – libero. W siatkówce wszystko zaczyna się od przyjęcia. Ten pan jest za to odpowiedzialny.
Trener Marek Jamborski – wielki człowiek o ogromnym autorytecie wśród swoich zawodników (i absolwentów). Charakterem przypomina nieco Bogdana Wentę ;-).
Chłopaki i Trenerze, ogromne gratulacje! Finał jest już Wasz.
Misiek


Genialny tekst , genialny autor , święta prawda :D
Co do HC GKS to w tym sezonie w Ekstralidze nie ma żadnych baraży... Wygrany awansuje do Ekstraligi tak więc... Ekstraliga, Ekstraliga GKS!
mistrzostwo< cały problem kryje się w jednym niema gdzie trenować w Katowicach tylko w naszej ukochanej 4
rewelacyjny tekst, masz talent, obok pisania statystyk zajmij się pisaniem, dziennikarka stoi przed tobą otworem + AWF zrobisz dużo dla katowickiej siatkówki o ile zachowasz ten zapał a temat siatkówki żeńskiej i męskiej będzie się rozwijał