"Grupie Belojannisa" zarzucono szpiegostwo na rzecz ZSRR, choć jedyny dowód stanowiła radiostacja, a przyznał się do jej posiadania ktoś inny. Dzięki takiemu oskarżeniu, można było skierować jednak sprawę do sądu wojskowego (w cywylnym nie zapadłyby wyroki śmierci, za samo uczestnictwo w KPG). Na otwartym dla prasy procecesie, Belojannis wygłosił tak wspaniale humanistyczne wypowiedzi, że zachwycony nimi świat i nawet episkopat grecki, zaczęli powszechnie domagać się ułaskawienia - przysłano ponad 250 tysięcy takich telegramów i to ze środowisk niekoniecznie lewicowych intelektualistów. Król Grecji, zaniepokojony o powszechne oskarżanie go samego o krwiożerczość (po krwawej wojnie domowej, z napalmem i tak oczywiste), poważnie rozważał ugięcie się pod presją światowej opinii publicznej - skorzystanie z prawa łaski. Sprzeciwił się ambasador USA, oświadczając, że jeśli "grupa Belojannisa" nie zostanie stracona, USA nie będą w stanie dalej gwarantować istnienia władzy królewskiej w Grecji. I całkiem słusznie - Polacy także nie chcieliby darmoznada - zdrajcy - złodzieja króla, przedtem faszysty. A tacy właśnie byli greccy monarchowie tamtych dziesięcioleci. komentowany materiał »
Tak potrzebny ten stadion jak dziura w moście komentowany materiał »
ad. Walenty
Nie byłeś, nie komentuj. a zarzut, o antypolskość marszu może być podstawą do spotkania w sądzie.
komentowany materiał »